Zamiast święta futbolu i głośnego dopingu, sobotnie starcie Legii Warszawa z Puszczą Niepołomice przebiegło w atmosferze wyraźnego buntu. Fani „Wojskowych” postanowili zbojkotować początek spotkania, a ich gniew wymierzony w klubowe władze był słyszalny przez kilkanaście minut pustych trybun.
Celownik na zarząd „Żyleta” nie przebierała w słowach. Transparent o treści: „Wyjdź na 15 minut razem z nami, jeśli gardzisz nieudacznikami” był bezpośrednim uderzeniem w Dariusza Mioduskiego, Jarosława Jurczaka oraz Radosława Mozyrkę. Oberwało się także Markowi Gualowi, co stanowiło jeden z najbardziej nietypowych momentów tego dnia.
Dla kibiców Legii obecna sytuacja klubu jest nie do przyjęcia. Ostatni tytuł mistrzowski zdobyty w kampanii 2020/2021 w ich oczach dawno przestał być powodem do dumy, a stał się symbolem stagnacji. Ambicje stołecznych fanów niezmiennie oscylują wokół krajowej korony, a słabe wyniki z początku 2025 roku oraz porażka z Piastem Gliwice tylko przelały czarę goryczy.
Groźba pustych trybun Grupa „Nieznani Sprawcy”, odpowiedzialna za zorganizowany doping, już wcześniej zapowiadała eskalację działań. W oficjalnym komunikacie podkreślali, że choć gra na trzech frontach wymaga wsparcia, to jedyną „cywilizowaną bronią”, jaką dysponują, jest bojkot biletowy.
– Jeśli będziemy zmierzać dalej w tę samą stronę, nowy sezon rozpocznie się przy pustych trybunach – ostrzegali. Sobotni protest był jedynie sygnałem ostrzegawczym. Jeśli sytuacja w zarządzaniu klubem nie ulegnie poprawie, fani zapowiadają, że obraz pustej „Żylety” może stać się codziennością, a nie tylko chwilowym wyrazem frustracji.